O autorze
Kocham pracować, ale na oczy nie widziałem etatu. Wierzę, że to się zmieni. Autor wywiadu-rzeki z prof. Krzysztfoem Dunin-Wąsowiczem "Historyk, socjalista, pamiętnikarz" oraz książki "Jaka Polska?".

Patriotyzm odblaskowy

Im bliżej kolejnej tragicznej rocznicy Powstania warszawskiego, tym bardziej unaocznia się groteskowy i czysto handlowy wymiar tego dnia. Polska prawica idzie tym samym w sukurs globalnemu kapitalizmowi, nie dość, że nie przeszkadza jej w robieniu interesów, to wręcz go wspiera.

IPN, jako naczelny wychowawca patriotycznej młodzieży w latach dobrej zmiany, wyszedł z inicjatywą wsparcia pamięci o Powstaniu warszawskim. Nie będzie to jednak lekcja prawdziwego patriotyzmu. Jest to jego tania imitacja, wręcz podróbka, która na celu ma tylko i wyłącznie maksymalizacje zysku. Ale któż by się z tym nie zgodził? W ostatnim czasie polski rynek zalała wręcz tzw. patriotyczna odzież, wielbiąca żołnierzy antykomunistycznego więzienia. Moda jednak przemija, ale w głowie pozostaje pewna ideologiczna spuścizna. Jest ona widoczna podczas Marszu Niepodległości oraz na forach internetowych.



IPN wypuścił na rynek, tym razem zupełnie za darmo, ale wiadomo, ze w kapitalizmie nie ma nic za darmo, nowe gadżety związane z Powstaniem warszawskim. Są to: specjalna naklejka samochodowa oraz biało-czerowna opaska odblaskowa. Tragizm Powstania wymaga zadumy i refleksji. Wszak Francuzi mają Paryż, Czesi mają Pragę a Polacy Powązki. Krytyka Powstania to nie krytyka patriotyzmu, źle rozumianego, ale krytyka całego sposobu myślenia, tej nieszczęsnej spuścizny romantyzmu. Kiedy myślę o Powstaniu warszawskim ogarnie mnie zdumienie. Kto o zdrowych zmysłach może szczycić się liczbą 200 tys. ofiar? Całą masą umarłych marzeń, nadziei, pragnień? Czy zwolenników tego bezsensownego Powstania nie rusza widok zburzonej Warszawy? To była tylko i wyłącznie polityczna manifestacja pewnej grupy polityków i wojskowych, która chciała tym samym zapewnić sobie miejsce u władzy. Pojawią się znów twierdzenia o zdradzie ZSRR, ale czy polscy patrioci zapominają w tym momencie, że ten sam ZSRR napadł na Polskę 17 września? Dlaczego miałby pomagać ludziom, którzy byli nastawieni antykomunistyczni? Czy te Powstanie miało w ogóle sens? Całe uzbrojenie powstańców w dniu wybuchu powstania składało się z 7 ckm, 60 lkm, 1000 kb, 300 pm, 1700 pistoletów i 25 tys. granatów i 15 piatów. Prawie połowę broni strzeleckiej, jaką powstańcy posiadali, stanowiły pistolety, które jako broń krótka - osobista, w warunkach walk miejskich o umocnione gmachy, forty, barykady, nie miała znaczenia w natarciu pododdziałów- wyliczał znany historyk i jednocześnie uczestnik Powstania, prof. Jan M. Ciechanowski. Ale te fakty nie mają znaczenia w tyglu patriotycznego uniesienia. Co roku dochodzę do wniosku, że Powstanie wybuchło nie przeciw Niemcom, a przeciw ZSRR. Taki jest bowiem wydźwięk corocznych uroczystości, na których do głosu dochodzą stadionowi kibole, którzy wygwizdują tych, z którymi nie po drodze. To nic, że na Powązkach, to taka nowa, świecka tradycja.

Kilka lat wcześniej jedna z firm produkujących klocki dla dzieci wypuściła zestawy powstańcze. Kilkuletnie dziecko mogło się pobawić figurkami uśmiechniętego powstańca i niemieckiego żołnierza. Fantastyczna zabawa, prawda? Można pobawić się w zabijanie, palenie, gwałcenie, odtworzyć dramat cywilów ukrywających się po piwnicach, umierających z głodu. Tak kształtuje się patriotyzm młodego pokolenia, wykolejony, pozbawiony empatii, z klapkami na oczach. Wydaje się, że niektórzy bardziej kochają symbole niż polską rację stanu. Kto wie, może niebawem zobaczymy zestaw klocków – wesoły Oświęcim, czy Getto Warszawskie?

Komercjalizacja patriotyzmu przynosi zamierzony efekt. Kształtuje się pokolenie czczące gadżety i związane z tym symbole. Patriotyzm to bowiem bardzo intratny interes, którzy świetnie się sprzedaje i jest zawsze pożądanym towarem.
Trwa ładowanie komentarzy...