POPULARNE Cukiernik ujawnia prawdę o chemii w ciastkach

Przemysław Prekiel

Kocham czytać. Lubię pisać. Moje serce bije po lewej stronie. I co ciekawe, od urodzenia.

Synczyzna

Polska. Kraj tragiczny. Kraj niespełnionych marzeń i wiecznych frustracji, które powodują u mnie odruchy wymiotne. Kraj otaczających mnie absurdów, których nie sposób nie zauważyć. Katolickie Państwo Narodu Polskiego, w którym nierówności społeczne nazywane są wolnorynkową oczywistością a każde porozumienie z biskupami, zawierane ponad głowami obywatelek i obywateli, to kompromis.

Politycy to ignoranci. Przyzna to zapewne większość z nas. Ślubują w Sejmie, iż będą rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej. Ci bardziej bogobojni chcą, aby dopomógł im w tym Bóg, przeważnie z opłakanym skutkiem. Paradoksem na skalę światową z pewnością była swego czasu modlitwa o deszcz w Sejmie. Dla jednych była to kpina z liturgii, dla innych z kolei kpina z rozumu. Swego czasu poseł Migalski na swoim blogu napisał: " Dzisiaj rano dowiedziałem się, że głosowałem za ACTA. Serio. I nie mam zamiaru się tego wypierać. Czy wiedziałem, za czym głosuję? Nie. Czy zawsze wiem, za czym głosuję? Rzadko. Czy inni posłowie i europosłowie wiedzą więcej? Nie.

Ja z kolei dowiedziałem się wczoraj, że nie spuściłem wody w klozecie. Serio. I nie mam zamiaru się z tego tłumaczyć. Czy wiedziałem, że trzeba? Nie. Czy zawsze spuszczam wodę? Rzadko. Czy inni domownicy robią to często? Nie. Różnica tylko polega na tym, że ja zaoszczędzę na wodzie a ten kolo będzie miał kilka tysięcy euro. Dzięki nam.

Patriotyzm. To jest dopiero temat rzeka! Tak wykorzystywany przy różnego rodzaju rocznicach- oczywiście tych klęskach niezliczonych, które wywołują u naszych elit i sporej liczby chorego narodu podniecenie niesłychane- zlał się już w nasze polityczne bagienko. Bo czy można sobie wyobrazić, że czci się wygrane Powstanie Wielkopolskie? Albo koniec II Wojny Światowej? Można, ale nie u nas. Polityczna nekrofilia działa bardziej na wyobraźnię. Francja ma swój Paryż, Czesi Pragę, a Polacy Powązki. Każdemu według zasług. Jak śpiewała Maria Peszek- „ Lepszy żywy obywatel, niż martwy bohater”. Elity polskie, które gęby mają zawsze pełną narodowego patosu, swoich obywateli mają za nic. Zawsze rejterowały w momencie gwałtu na Ojczyźnie. Czy to był upadek I RP, czy klęska wrześniowa, czy Okrągły Stół. Czy dałoby się zastąpić ten przeklęty patriotyzm walki, patriotyzmem pracy? Bo przecież patriotyzm to też uczciwa praca dla Polski, wspieranie jej gospodarki, kultury, edukacji, umiłowanie do krajobrazu. Nie walczmy. Budujmy pomyślność Polski oraz jej obywateli nie frazesami, ale solidną i uczciwą pracą.

Kościół. Swoisty temat tabu. Każda próba zanegowania jego majątku i pozycji, od razu spotyka się z atakiem tych, którzy na ustach mają wypisaną „miłość bliźniego”, choć nie wiem na czym ona polega. Biedny to kraj, który posiada niedożywione dzieci, jedne z najbiedniejszych w Europie, a z budżetu swego co roku sponsoruje jedynie słuszną religię. W różny sposób. Finansując szkoły katolickie, całe armie kapelanów, katechetów i innych wysłanników Watykanu. Jezus nauczał za darmo. Ale oczywiście to populizm, bo czasy się zmieniły, a pan biskup osiołkiem na kolędę nie podjedzie, bo jakby to wyglądało? Pamiętajcie! Atak na Polskę to atak na Kościół! Czy jakoś tak...



Media. W systemie kapitalistycznym istnienie nierozerwalny związek współżycia na linii- kapitał, władza, media. To media dziś sprawują najważniejszą funkcję społeczną, wyznaczają kierunki debat, tworzą wzorce zachowań i kreują rzeczywistość. Nikt nie ma dziś chyba wątpliwości, że najbardziej wpływowi dziennikarze i redakcje są w równym stopniu odpowiedzialne za kierunek zmian. Nie bez powodu dziennikarzy wymienia się obok polityków, za najbardziej wpływową grupę. W komercyjnych redakcjach, gdzie rządzi kapitał rękoma bogatego właściciela sam wyznacza trendy społeczne. W mediach publicznych nie jest wcale lepiej. Te są z kolei celem partyjnym od lat. Więc „wolne i niezależne” media często w praktyce są fikcją. Która to redakcja na serio podjęłaby się pogłębionej debaty na temat polskiej biedy? Nie widzę takiej. Media ostatnio informują o tym, że Polacy znów masowo emigrują. I to skąd?! Z kraju, którego kryzys podobno nie dotknął tak jak na zachodzie. A Polacy okazuje się wolą zachodzi kryzys, niż swojski cud gospodarczy. Po co zajmować się bezrobociem, wykluczeniem społecznym, czy przemocą wobec kobiet? Dzieje się przecież tyle ważnych rzeczy, dużo bardziej medialnych. Jest mama Madzi, jest brzoza, są embriony, fotoradary, disco polo...

Ludzie. Tu już trzeba być ostrożnym, aby nie zostać zlinczowanym i nie przypisywać zarazem łatki bezzasadnie. Ale jak czyta się o Polakach, to obraz maluje się nieciekawy. „Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy” to Piłsudski, „Polacy są wspaniałym narodem i bezwartościowym społeczeństwem” to już Norwid. Tych cytatów jest dużo więcej. Nie mam jednak żalu tylko i wyłącznie do polityków i dziennikarzy. Ci pierwsi przecież są niejako odzwierciedleniem społeczeństwa. Jacy ludzie , taka władza. Mam jednak nieodparte wrażenie, że niektórzy ludzie powinni jednak na czas wyborów zostawać w domu, mimo że i tak połowa w ogóle nie bierze w nich udziału. Dla mnie osobiście frekwencje powyżej 40 procentowa to i tak dużo, mając na uwadze tych wszystkich baranów, którzy biorą w niej udział. Niechby frekwencja wyniosła i 15 procent, ale żeby ludzie głosowali z sensem. To byłoby już coś. Wybór przy urnach jest często nieprzemyślany, dokonuje się wyboru z powodów estetycznych i pod wpływem opinii mediów i innych, tak jakby ktoś tym ludziom wyprał mózg. A myślenie przecież nie boli, a może okazać się twórcze. Dopóki jednak normalni będą w mniejszości, to Polska normalna nie będzie.

"Wtenczas na kolana paść chciałem! Jednakowoż wcale nie padłem, a tylko tak z cicha Bluźnić, Wyklinać silnie, ale do siebie samego, zacząłem: - A płyńcież wy, płyńcież Rodacy do Narodu swego! Płyńcież wy do Narodu waszego świętego chyba Przeklętego! Płyńcież do Stwora tego św. Ciemnego, co od wieków zdycha, a zdechnąć nie może! Płyńcież do Cudaka waszego św., od Natury całej przeklętego, co wciąż się rodzi, a przecież wciąż Nieurodzony! Płyńcież, płyńcież, żeby on wam ani Żyć, ani Zdechnąć nie pozwalał, a na zawsze was między Bytem i Niebytem trzymał."

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ReligiaAbsurdySejmPatriotyzmPolska

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej